Od niepewnej sfrustrowanej dziewczyny, która urabia się po pachy, by dokończyć swoje projekty…
do niezależnej silnej kobiety, która trzyma rękę na pulsie i z lekkością realizuje swoje plany.
Czytasz te słowa, ponieważ jesteś mega ambitną kobietą, o olbrzymim potencjale i niesamowitej wiedzy.
Być może prowadzisz własną firmę lub chciałabyś taką prowadzić, ale boisz się ruszyć z machiną i zrobić pierwszy krok. Cokolwiek robisz przygotowujesz się bardzo starannie, uczysz się od wybitnych specjalistów, wydajesz kasę by opracować najlepsze strategie, ale gdy przychodzi co do czego…
… wycofujesz się, grzęźniesz w szczegółach albo zajeżdżasz się na maksa.
Bez względu na to, którą z tych dróg obierasz, nigdy nie jesteś do końca zadowolona z siebie.
Myślisz sobie: Co jest ze mną nie tak? Dlaczego mi nie wychodzi? Jak to możliwe, że inni dają radę?
Wkurzasz się, że tyle robisz, tyle dajesz, ale wcale nie przekłada się to na wymierne efekty. Mało tego! Masz wrażenie, że im bardziej się starasz, im więcej wiesz, tym te efekty są nawet gorsze.
Utykasz więc w codziennej bieżączce spraw i odsuwasz po raz kolejny długoterminowe plany w obawie, że nawet jeśli je zrobisz, to nie będą tak dobre jakbyś tego chciała.
Myślisz sobie: Kurczę mogłabym więcej. Ale o matko, to trzeba się przygotować. Zajmie mi to tyle czasu. A jak się okaże, że to nie da efektu? Bez sensu…
Z każdym dniem czujesz się coraz bardziej sfrustrowana, zawiedziona i rozczarowana sobą.
Wiesz, że mogłabyś więcej, więcej zrobić i więcej osiągnąć. Każdy Ci mówi, że masz potencjał.
Zresztą, TY SAMA TO DOBRZE WIESZ.
A jednak coś Cię blokuje. Coś nie pozwala Ci wierzyć, że dasz radę i z odwagą ruszyć po swoje.
Znasz to?
Ja znam to doskonale…
Jest to historia, która towarzyszyła mi przez wiele lat mojego życia.
Historia poszukiwania świętego Graala, złotego środka pomiędzy pragnieniem sukcesu i wielkim ciężarem osiągnięcia go.
Historia wzlotów i upadków, ogromnych zrywów i porażek, energetycznego haju i gradobicia krytycznych myśli.
I jeśli jest to też Twoja historia…
to cieszę się ogromnie że tu trafiłaś, bo prawdopodobnie mam dla ciebie najważniejszą wiadomość w życiu.
Istnieje bowiem rozwiązanie, pewna prosta reguła, z której większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, a która może przynieść kolosalną różnicę.
Zanim jednak Ci ją przedstawię, pozwól, że zadam Ci pięć krótkich pytań. Jeżeli na każde z nich odpowiesz NIE, to umówmy się, że możesz zamknąć tą stronę i zapomnieć o tym co tu przeczytałaś, ok?
1. Czy masz wrażenie, że ciągle coś robisz, ciągle jesteś zajęta, ale choćbyś nie wiem ile z siebie dała, nigdy nie jesteś do końca zadowolona z efektu?
2. Czy zanim rozpoczniesz zadanie przygotowujesz się na każdą możliwość i ewentualność, ciągle ulepszasz i poprawiasz swoją pracę, aby mieć pewność, że to co wypuścisz będzie naprawdę dobre?
3. Czy czujesz presję, by to co robisz było w pełni profesjonalne, tak by nikt nie mógł Ci zarzucić, że podchodzisz niepoważnie do tematu lub że się w ogóle do tego nie nadajesz?
4. Czy jesteś już bardzo zmęczona tą wieczną gonitwą za szczęściem, sukcesem lub pieniędzmi, ale nie potrafisz zwolnić, choć trochę odpuścić i wziąć na luz?
5. Czy często chodzisz podminowana i nerwowa, naskakujesz na partnera lub dzieci, bądź zamykasz się w sobie biczując się w myślach i cierpiąc w samotności?
Jeżeli choć raz odpowiedziałaś TAK lub nawet zawahałaś się nad odpowiedzią, to znak, że potrzebujesz zmiany.
Powiedzmy sobie szczerze:
NIE STAĆ CIĘ DŁUŻEJ NA TO, BY POZOSTAWAĆ W TYM STANIE.
Musisz bowiem wiedzieć, że chociaż masz ogromny potencjał i wielkie możliwości, to bez względu na to czego się nauczysz, czego się dowiesz lub co zrobisz, nie będziesz w stanie wejść na wyższy poziom życia, jeśli nie zmienisz jednej rzeczy.
Tą rzeczą jest Twoje nastawienie.
Być może myślisz sobie teraz: Nie no, bez jaj. Rozumiem, że nastawienie jest ważne, ale żeby aż tak?
No tak się właśnie składa, że AŻ TAK.
Badania pokazują, że nastawienie oraz umiejętność radzenia sobie z porażkami to decydujące czynniki na drodze do sukcesu.
Jeżeli nie potrafisz elastycznie i z dystansem podejść do tego, co Cię spotyka, jeżeli nie realizujesz swoich świetnych pomysłów w obawie przed odrzuceniem lub jeśli nie potrafisz otrzepać kolan po porażce i iść dalej, to TAK – Twoje szczęście i sukces są zagrożone.
Wiem, że brzmi to dość brutalnie,
jednak okazuje się, że największą przeszkodą na drodze do spełnienia często jesteśmy my sami.
I nie, nie chcę Cię tutaj straszyć, ani wpędzać w poczucie winy.
Chcę byś po prostu zrozumiała, że to gdzie teraz jesteś i co posiadasz, zależy w dużym stopniu od tego, w jaki sposób myślisz i jakie są Twoje przekonania.
Bo zobacz: większość rzeczy, których doświadczasz w swoim życiu wywodzi się z jednego prostego schematu
Twoje wyniki zależą więc nie tylko od tego co robisz i co umiesz, ale przede wszystkim od tego, co czujesz i z jakim nastawieniem podchodzisz do danego tematu.
Gdybyśmy chcieli uprościć ten schemat wyglądałby on tak:
Wiem, że może to być dla Ciebie szokujące, a nawet dość radykalne podejście, dlatego przeanalizujmy to na przykładach…
Przykład 1
Wyobraź sobie, że otrzymałaś ofertę świetnej pracy.
Masz wszystkie umiejętności i kompetencje, by sprawować to stanowisko. Mało tego, niektóre z Twoich umiejętności nawet przekraczają oczekiwania. Wydaje się, że jesteś najlepszą kandydatką na tę posadę.
Kiedy jednak pojawiasz się na rozmowie zaczynają dopadać Cię wątpliwości: “A może jednak nie jestem tak dobra? A co jak mnie zatrudnią i się rozczarują?”.
W obawie przed zagrożeniem, zaczynasz nieświadomie się sabotować: jąkasz się podczas odpowiedzi, zaczynasz gadać trzy po trzy i dodatkowo znacząco zaniżasz oczekiwaną kwotę zarobków.
W ostateczności wychodzisz z rozmowy niezadowolona, pewna, że i tak nie dostaniesz tej pracy, bo już wystarczająco się zbłaźniłaś, a poza tym za tą stawkę, którą podałaś, to i tak Ci się nie opłaca…
Przykład 2
Prowadzisz własną firmę i właśnie zgłosiła się do Ciebie klientka, która chce skorzystać z Twojego produktu lub usługi.
Kręci jednak nosem, że coś jej nie pasuje, że chciałaby inaczej i że w ogóle jest jakoś za drogo.
Obiecałaś sobie, że nie będziesz schodzić z ceny, bo i tak już ją zaniżyłaś (w końcu dopiero zaczynasz, więc nie wypada mieć wyższych cen). Nie chcesz jednak stracić klientki, więc naginasz się i obniżasz cenę. Obiecujesz także wprowadzić poprawki, oby tylko zadowolić klientkę.
W konsekwencji siedzisz wkurzona po nocach poprawiając ofertę i tłumacząc sobie, że może jednak nie była ona dość dobra* i że mogłaś zrobić coś lepiej.
(*zakładam, że jako perfekcjonistka tworzysz same świetne oferty)
W każdej z tych sytuacji posiadasz kompetencje, umiejętności i wiedzę.
W każdej z nich masz WSZYSTKO, by osiągnąć sukces i satysfakcję.
A jednak w każdej z nich wychodzisz niezadowolona, a Twoje wyniki są dalekie od oczekiwanych.
DLACZEGO?
Odpowiedź jest prosta:
ZE WZGLĘDU NA TWOJE NASTAWIENIE.
Jeżeli Twoje działania i reakcje podyktowane są strachem, złością lub potrzebą udowodnienia swojej wartości, to Twoje wyniki nigdy Cię nie zadowolą.
Nie zaznasz spokoju, szczęścia i spełnienia, jeżeli Twoja motywacja do działania wynika z niekorzystnego dla Ciebie źródła.
Możesz wymagać od siebie naprawdę wiele…
uczyć się, szkolić, podnosić kompetencje i zdobywać dyplomy. Możesz przygotowywać się na tip top, mieć asa w każdym rękawie i dopieszczony każdy szczegół.
Jeżeli jednak nie zmienisz nastawienia i nie dobierzesz się do źródła problemu, to niestety w niczym Ci to nie pomoże.
Dopóki Twoim zachowaniem będzie rządzić uczucie lęku lub poczucie bycia “niewystarczająco dobrą”, nie będziesz czuła się szczęśliwa.
Być może mówisz, że pragniesz sukcesu, masz wielki zapał i determinację do ciężkiej pracy.
Być może poświęcasz naprawdę wiele, pilnujesz jakości i robisz na maxa, żeby osiągać swoje cele.
Cokolwiek jednak zrobisz i cokolwiek osiągniesz, nic nie ukoi Twojego wewnętrznego bólu i nie sprawi, że poczujesz się dostatecznie dobra.
Jeżeli więc masz już dość ciągłego niezadowolenia z siebie, jeżeli masz dość frustracji z powodu niewykorzystanej szansy, i jeśli chcesz wreszcie zrealizować swój pełny potencjał, to czas zająć się Twoim nastawieniem.
OTO 5 POWODÓW, DLA KTÓRYCH WŁAŚNIE TERAZ JEST NAJLEPSZY CZAS, BYŚ ZAJĘŁA SIĘ SWOIM NASTAWIENIEM
Twój biznes (lub Twoja kariera).
Przypomnij sobie jak to było na początku – chciałaś wolności, niezależności, życia na własnych zasadach.
A tu klops. Biznes się nie rozwija, kariera stoi w miejscu i nic nie zapowiada, żeby miało się to niedługo zmienić.
Teorię masz opanowaną do perfekcji, więc powinno to wszystko funkcjonować, a jednak…
efektów nie widać.
Robisz krok do przodu i dwa do tyłu, bo nie możesz pewnych rzeczy przeskoczyć.
Blokuje Cię, że trzeba się przygotować lub wystawić pod ocenę…
Jeżeli kręcisz się w kółko i Twój biznes lub kariera stoją w miejscu, tylko dlatego, że boisz się wykonać pewne działania to (heloł!) czas coś z tym zrobić.
Nie ma sensu z tym dłużej zwlekać, bo w końcu zabraknie Ci siły i pieniędzy.
Potrzebujesz wyzbyć się szkodliwych myśli nastawionych na strach i zagrożenia oraz przeprogramować podświadomy schemat, który hamuje Twój rozwój.
Tylko wtedy będziesz mogła z lekkością realizować swoje cele i już teraz wprowadzać zmiany, które poprawią Twoją zawodową przyszłość.
Twoje finanse.
Napisano już chyba setki książek na temat związku pomiędzy nastawieniem a finansami.
Mimo to wiele ludzi nadal łudzi się, że jedynym sposobem, by zarobić pieniądze jest ciężka praca. Wielu z nich posiada naprawdę ogromną wiedzę na temat sprzedaży i marketingu, ale mimo wszystko nie potrafią wyjść ponad pewien poziom przychodów.
Spójrz jak to wygląda u Ciebie.
Czy kiedy trzeba wycenić swoje produkty zaniżasz cenę, w obawie, że “może jednak to nie jest aż tak dobre?”.
A kiedy masz przedstawić swoją ofertę lub sprzedać jakiś produkt, to zaciska Ci się gardło na myśl “co oni sobie pomyślą”?
W każdym z tych momentów automatycznie spada Twoja energia, a to wpływa na poziom Twojej sprzedaży.
Pozwól, że opowiem Ci pewną historię.
Jako młoda dziewczyna pracowałam jako akwizytorka (nie jestem z tego szczególnie dumna). Moim zadaniem było sprzedawanie ludziom perfum na ulicy.
Nienawidziłam tego robić. Zwłaszcza w swoim miejscu zamieszkania. Uważałam bowiem, że jest to “teren kompletnie przeorany”. Ilekroć musiałam “wyjść na ulicę” w swoim własnym mieście, wracałam ze słabym wynikiem.
Kiedyś jednak pojechałam w zupełnie “dziewiczy teren”. I w zaledwie 2 godziny wyprzedałam cały towar.
Czy wiesz, co różniło te dwie sytuacje?
Tak, zgadłaś.
Moje nastawienie.
I mimo, że (jak się później okazało) ten teren wcale nie był “dziewiczy” (dwa dni wcześniej była tam grupa innych akwizytorów), nie przeszkodziło mi to w tym, by zrobić tam świetny wynik. Bo miałam odpowiednie nastawienie.
Zadaj więc sobie pytanie: czy stać Cię na to, by tracić pieniądze, które mogłabyś zarobić, gdybyś miała odpowiednie nastawienie?
Twoja rodzina.
To, że nie osiągasz swoich celów to jedno.
Ale to ile złości, frustracji i stresu Cię to kosztuje to drugie.
Napięcie rośnie w Tobie na każdym kroku i niestety bardzo często odbija się na Twojej rodzinie
Przyznaj się więc sama przed sobą:
Ile razy postawiłaś pracę na pierwszym miejscu i wysłałaś dziecko z glutem do przedszkola, bo nie miałaś wyboru?
Ile razy straciłaś panowanie nad sobą i nawrzeszczałaś na dzieci, bo nie mogłaś wytrzymać, że rozwalają Ci plan działania?
Ile razy wściekałaś się na partnera, że wszystko jest na Twojej głowie, że w niczym Ci nie pomaga i że ze wszystkim musisz radzić sobie sama?
Wiem, że rodzina jest dla Ciebie naprawdę ważna i że wcale nie chciałaś, żeby to tak wyglądało.
Chciałaś więcej szczęścia, radości i spokoju. A tymczasem ciągle jest złość, żal i rozczarowanie.
Nie masz czasu, by być na 100% z rodziną, bo ciągle musisz coś nadganiać.
Nie masz siły, by sprostać oczekiwaniom, bo ich ilość po prostu Cię przygniata.
Ciągła presja i pośpiech wykańczają Cię psychicznie.
Wszystko w Tobie kipi i emocje biorą górę.
Jednak nie musisz się już na to dłużej zgadzać.
Pamiętasz schemat?
Twoje nastawienie wpływa na Twoje emocje, a Twoje emocje na Twoje zachowanie.
Zacznij więc od siebie. Podejmij decyzję, że zmienisz nastawienie, a wpłyniesz też na swoje emocje.
Nie znaczy to, że nie będziesz się złościć. Nie ma co się oszukiwać. To niemożliwe.
Ale zamiast robić sobie wyrzuty, że znowu puściły Ci nerwy, nauczysz się zarządzać swoimi emocjami, tak by nie ranić innych i siebie.
Pamiętaj, że Twoje nastawienie przekłada się bezpośrednio na Twoich bliskich. Na Twojego partnera i Twoje dzieci, które obserwując sfrustrowaną mamę uczą się, że życie jest ciężkie, konflikty rozwiązuje się krzykiem, a praca to jedna wielka mordęga.
Czy tego właśnie dla nich chcesz?
Twoje zdrowie.
Ty wiesz, że jesteś w stanie zrobić naprawdę dużo.
Nie boisz się ciężkiej pracy i nie tolerujesz podejścia “po łebkach”.
Jesteś dumna, gdy robisz coś na maxa, bo wtedy wiesz, że zasłużyłaś, że wykonałaś kawał dobrej roboty. Potrafisz poświęcić naprawdę wiele, żeby dojść do tego, do czego chciałbyś dojść.
Ma to jednak swoje ciemne strony.
Zaniedbujesz bowiem swoje zdrowie i zapominasz o odpoczynku. Nie umiesz powiedzieć sobie dość i bardzo często dopiero choroba, przeziębienie czy ból głowy zatrzymują Cię w łóżku.
Nawet gdy jesteś na urlopie nie potrafisz odpoczywać, bo myślami nadal pozostajesz w pracy.
Stres i zmęczenie dopadają Cię na każdym kroku: nie możesz spać, bo myśli kotłują Ci się w głowie, nie możesz jeść, bo masz zaciśnięty żołądek.
Wiesz, że się niszczysz, ale pchasz dalej do przodu, bo wierzysz, że kiedy wreszcie osiągniesz sukces, to będziesz miała czas i w końcu odpoczniesz.
A co jeśli to “kiedyś” wcale nie nastąpi?
A co jeśli w pogoni za króliczkiem poświęcisz własne zdrowie i najlepsze lata swojego życia?
Czas, żebyś zrozumiała, że nie musisz tak pędzić i poświęcać swojego zdrowia.
Nie musisz się zarzynać, żeby osiągać lepsze wyniki.
Prawdę mówiąc, im bardziej ciśniesz, tym gorsze są Twoje efekty. Wynika to z czystej biologii.
Im więcej stresu w życiu, tym gorzej działają struktury mózgu odpowiedzialne za kreatywność i tym gorsze są Twoje rozwiązania.
Jeżeli więc chcesz mieć świetne pomysły, które wygenerują Ci upragnione efekty, to potrzebujesz porzucić stary sposób myślenia. Musisz odpuścić, żeby mieć luz w głowie i przestrzeń na własną kreatywność.
Zauważ, że najlepsze pomysły przychodzą, gdy jesteś rozluźniona: na spacerze, pod prysznicem lub gdy po prostu myślisz o czymś zupełnie innym.
Zastanów się więc: Czy wolisz dalej się zajeżdżać, kisić się w tej ciągłej nerwówce i niszczyć swoje zdrowie? Czy lepiej jednak odpuścić, zmienić nastawienie i zacząć tworzyć genialne rozwiązania?
Wybór należy do Ciebie.
Ty sama.
Za każdym razem kiedy się starasz, kiedy tak bardzo chcesz coś osiągnąć, a jednak nie do końca Ci to wychodzi, podkopuje to Twoje poczucie własnej wartości.
Tak bardzo przywiązujesz wagę do wyników, że każde niepowodzenie uderza bezpośrednio w Ciebie.
Przestajesz wierzyć w siebie, w swój rozwój, w swoje możliwości i działania. Zaczynasz się zastanawiać, czy to co robisz w ogóle ma jeszcze jakiś sens.
Czujesz się zawiedziona, zawstydzona i rozczarowana sobą.
Tracisz odwagę, aby rozwijać nowe pomysły i nie potrafisz ruszyć z miejsca, bo boisz się, że Ci się nie uda.
Najgorsze jest jednak to, że powoli zaczynasz tracić jedyną rzecz, na która zawsze mogłaś liczyć: wiarę, że masz ten cały “potencjał”.
Bez względu na to, jak mocno zachwiała się Twoja wiara oraz jak duży masz teraz kryzys poczucia własnej wartości, to nadal możesz coś dla siebie zrobić.
Możesz uwolnić się od głowy pełnej obaw, blokad i negatywnych myśli, które hamują Twoje działania.
Możesz odzyskać spokój, tworzyć z lekkością i czuć dumę, że to co robisz ma głęboki sens.
Pamiętaj, że Twój świat zewnętrzny jest odbiciem Twojego nastawienia.
Jeżeli nie wszystko układa się na zewnątrz, to znak, że nie wszystko jest w porządku wewnątrz.
Możesz w to wierzyć lub nie, ale chociaż spróbuj.
Wyniki w końcu zaczną mówić same za siebie.
Być może myślisz teraz: No dobra Iwona, może i nastawienie jest ważne, ale przecież są ważniejsze rzeczy, różne umiejętności techniczne, strategiczne czy chociażby sprzedażowe…
Wiesz co, ja też tak kiedyś myślałam.
Zainwestowałam mnóstwo pieniędzy w kursy dotyczące strategii, sprzedaży i różnych innych technik.
I wcale nie mówię, że były to źle zainwestowane pieniądze. Wręcz przeciwnie, były zainwestowane bardzo dobrze, tylko…
…w niewłaściwym czasie.
Bardzo często odkładamy pracę z naszym nastawieniem na bok, bo wydaje nam się to mniej ważne. Wydaje nam się, że jak nauczymy się tych wszystkich “innych” rzeczy, to jakoś nadrobimy.
Ale powiedzmy sobie szczerze:
Co Ci po kursie o sprzedaży, jeśli boisz się sprzedawać?
Co Ci da program o strategii, jeśli nie wierzysz we własny produkt?
Co Ci da ebook o Instagramie, jeżeli nie masz odwagi, żeby wskoczyć na stories?
To wszystko są narzędzia, które doskonale działają, jeżeli używasz ich z odpowiednim nastawieniem.
Jeżeli jednak zawodzi Twój proces myślowy, to (no cóż, trzeba to powiedzieć głośno!)
MASZ POWAŻNY PROBLEM.
I żeby było jasne: to nie jest Twoja wina!
Twój schemat myślowy, zazwyczaj NIE JEST Twoim wyborem.
Nauczono Cię jak myśleć i postępować w określonych sytuacjach, więc naturalnym jest, że automatycznie przejawia się to w Twoich reakcjach.
Nie znaczy to jednak, że nie możesz nic z tym zrobić.
Wręcz przeciwnie.
To właśnie TY możesz coś z tym zrobić.
Naukowcy są zgodni, że w 95% naszych działań, sterują nami nieświadome programy.
I niestety około 70% z nich, to programy ograniczające i autosabotujące.
Zazwyczaj decydują one o naszym postępowaniu już do końca życia. Chyba, że…
…zainterweniujesz, wprowadzisz poprawki i zaczniesz świadomie nimi zarządzać.
I WŁAŚNIE W TYM ZAMIERZAM CI POMÓC!
Nazywam się Iwona Adamowicz
jestem psychologiem, coachem i terapeutą.
Od ponad 10 lat zajmuje się rozwojem człowieka, a od 3 pomagam ambitnym kobietom poskromić perfekcjonizm.
I mogłabym Ci tu teraz napisać o swoich dyplomach, szkoleniach i sukcesach, ale..
…powiedzmy sobie szczerze – nie to jest najważniejsze.
Dlatego pozwól, że zamiast tego opowiem Ci moją historię.
Historię, w której jedna decyzja zapoczątkowała lawinę zdarzeń i spowodowała ogromny zwrot w moim życiu.
Dzięki niej dziś jestem w zupełnie innym miejscu.
Czuję się wolna i szczęśliwa.
Pracuję na własnych zasadach, zarabiam z lekkością i na luzie realizuję swoje plany. Łączę pracę z macierzyństwem, jestem obecna w życiu moich dzieci i buduję dojrzałą relację z mężem.
Mam czas na własny rozwój, korzystam z pełni potencjału i czuję się po prostu spełniona.
Ale nie zawsze tak było…
Zacznijmy więc od początku…
Jako mała dziewczynka byłam dumą swojej rodziny: wzorowa uczennica, zawsze przygotowana i do tego strasznie odpowiedzialna, jak na swój wiek.
Każdy powtarzał: “Ona to sobie w życiu poradzi”.
Więc skoro tak mówili, to chciałam temu sprostać i bardzo się starałam, by dorównać oczekiwaniom.
Niestety życie miało dla mnie inny scenariusz i na każdym kroku testowało, czy dam radę.
Jako dorosła kobieta łapałam się wielu prac, które obiecywały awanse i pieniądze. Nigdy jednak nie mogłam ich osiągnąć.
Patrzyłam z zazdrością na sukcesy innych i zastanawiałam się: “Co jest ze mną nie tak?”. Nie rozumiałam, dlaczego mimo, iż tak bardzo chcę, ciągle mi nie wychodzi.
Myślałam, że za mało się staram, że powinnam robić szybciej i więcej. Szukałam więc sposobów, by zwiększyć efektywność. Prowadziłam różne planery i dzienniki, zapisywałam inspirujące cytaty i nawyki ludzi sukcesu.
Ale to wszystko nie pomagało…
Byłam załamana. Myślałam, że wszyscy się pomylili i wcale sobie nie poradzę, bo tak naprawdę jestem…
…nieudacznikiem.
Kiedy urodziły się moje dzieci, chaos stał się jeszcze większy i miałam wrażenie, że niczego już nie ogarniam. Byłam zmęczona, nie miałam czasu i energii, a tak bardzo chciałam jeszcze coś osiągnąć.
Denerwowałam się, że wszystko jest na mojej głowie, a ja z niczym sobie nie radzę. Narastała we mnie coraz większa frustracja i złość.
Gdy pewnego dnia nawrzeszczałam na moja dwuletnią córeczkę, bez żadnego większego powodu, usłyszałam od męża coś, co po prostu wbiło mnie w podłogę…
Spojrzał na mnie rozczarowany i powiedział, że “zachowuję się jak moja matka”.
Poczułam, jakby ktoś dał mi prosto w twarz.
Wiedziałam jednak, że ma rację, że zachowuję się na fair i że muszę coś z tym zrobić.
Traf chciał, że akurat w tym czasie wpadła mi w ręce informacja o studiach z coachingu. Pomyślałam, że może to jest to, że to mi pomoże i rozwiąże mój problem.
Długo się wahałam, czy się zapisać, bo cena była dla mnie zaporowa, ale zdecydowałam się zaryzykować.
I jak się okazało, była to bardzo dobra decyzja…
Już po pierwszych zajęciach zaczęło rozjaśniać mi się w głowie, a każde kolejne spotkanie, jakby budziło mnie ze snu. Zaczęłam coraz więcej rozumieć i widziałam, jak łączą mi się w głowie poszczególne kropki.
Dotarło do mnie, że wiele z tego co mnie spotkało, właściwie zrobiłam sobie sama. I z jednej strony byłam na siebie wściekła, że na to pozwoliłam, ale z drugiej, byłam niesamowicie wdzięczna, że w końcu wiem, jak z tego wyjść.
Zaczęłam więc nad sobą pracować.
Krok po kroku, warstwa po warstwie, zdejmowałam z siebie ograniczające przekonania. Zapisałam się także na terapię i zaczęłam pracować z coachem.
I niby było lepiej, ale ciągle mi czegoś brakowało…
Dlatego zaczęłam szukać coraz głębiej i głębiej. Przerabiałam różne książki, kursy i szkolenia. Uczyłam się o tym, jak działa podświadomość i jak funkcjonuje nasz mózg. Spędziłam setki godzin na studiowaniu różnych podejść, aż wreszcie…
…kliknęło.
Wszystko ułożyło się w jedną całość, tak jakby ktoś włożył mi do ręki brakujący puzzel.
Okazało się bowiem, że najwybitniejsi specjaliści zajmujący się ludzkim umysłem: psychiatrzy, psycholodzy, czy nauczyciele duchowi zawsze wskazują na jeden wspólny mianownik:
poczucie własnej wartości
Cała esencja zawarta była dosłownie w tych trzech słowach.
Pomyślałam sobie: “No jasne, przecież ciągle wokół tego krążyłam.”
W końcu zrozumiałam, że nie da się utrzymać odpowiedniego nastawienia, jeżeli nie czujemy się dobrze sami ze sobą. Stało się dla mnie jasne, że poczucie niedowartościowania, ograniczenia i braku powodują, że naszym życiem notorycznie rządzi strach.
A bez wątpienia jest to najsilniejszy z naszych nieświadomych programów.
Zebrałam więc całą tą wiedzę, połączyłam ją w jeden spójny system i zaczęłam go stosować na sobie.
Efekty przerosły moje najśmielsze oczekiwania.
Nagle wszystko zaczęło się układać, jakby za sprawą czarodziejskiej różdżki.
Pojawili się klienci, którzy chcieli pracować właśnie ze mną, dla których cena nie grała roli. Dzięki temu mogłam zarabiać więcej, chociaż pracowałam mniej.
Wykorzystałam ten sam system do pracy z moimi klientkami, dzięki czemu mogłam obserwować ich zachwycające efekty (również u nich zaczęły pojawiać się “niespodziewane okazje”).
A to sprawiło, że praca dawała mi jeszcze więcej frajdy i satysfakcji.
Znalazłam też odwagę, by realizować projekty w zgodzie ze sobą i rezygnować z ofert, które nie były do końca “moje”.
Przestałam się krytykować i martwić o przyszłość – poczułam się wewnętrznie bezpieczna.
A co najważniejsze, zaczęłam doceniać czas z rodziną, jeździć z nimi na beztroskie wycieczki będąc w 100% obecna i cieszyć się każdą chwilą.
W końcu poczułam prawdziwą niezależność.
Nie wiem jakie są Twoje powody, żeby osiągać efekty i pracować nad własną niezależnością, ale dla mnie sprawa jest jasna:
Chcę tworzyć i działać z lekkością, by móc cieszyć się wolnością i mieć czas w życiu na to, co kocham i na to, co dla mnie naprawdę ważne.
I to beż żadnych ograniczeń.
A już na pewno bez ograniczeń mojego umysłu 😉
Być może nasuwa Ci się pytanie: Dlaczego poczucie własnej wartości jest aż tak ważne?
No cóż, pozwól, że zacytuję Nathaniela Brandena, jednego z pionierów i prekursorów wiedzy o samoocenie:
“Ze wszystkich sądów, które formułujemy w życiu, żaden nie jest tak ważny, jak sąd o sobie samym”.
Mówiąc prościej: najbardziej interesuje nas to, co dotyczy nas samych.
A to oznacza, że każdą sytuację, każde zdarzenie, które spotyka nas w życiu interpretujemy patrząc na nie przez pryzmat siebie.
Spójrz na przykłady:
Pokłóciłaś się z partnerem. Wygarnęłaś mu, że nie docenia Twojej pracy i w niczym Ci nie pomaga.
Myślisz: “Jak on może się tak zachowywać?” (a nieświadomie: “Dlaczego on MNIE tak traktuje? Czy JA jestem dla niego w ogóle ważna?”)
Dzieci nie słuchają Twoich poleceń. Złoszczą się i krzyczą, gdy je o coś prosisz.
Myślisz: „Są wredne i niegrzeczne. Robią sobie, co chcą.” (a nieświadomie: “Dlaczego one MI to robią? Czy JA jestem złą matką?”)
Sprzedajesz swój własny produkt. Obawiasz się, czy ktoś go kupi.
Myślisz: “A może to nie jest, aż tak dobre?” (a nieświadomie: “A może JA jestem niewłaściwą osobą, żeby to tworzyć? Co oni pomyślą, przecież JA nic nie wiem?”)
Widzisz, ludzie lubią czuć się ważni i wyjątkowi – jest to jedna z naszych pierwotnych potrzeb – dlatego nieświadomie skupiamy się na informacjach, które dotyczą właśnie nas samych.
Naukowcy odkryli, że jest nawet specjalnie wyodrębniony obszar w mózgu, który odpowiada za tego typu nastawienie – tak zwane ciało prążkowane.
Tak więc, czy chcemy, czy nie, jesteśmy dla siebie najważniejsi. Tak zostaliśmy zaprojektowani.
A co by było gdyby Twoja potrzeba bycia ważną i docenianą została wreszcie zaspokojona?
No właśnie.
Właśnie wtedy zadziałaby się magia, bo byłabyś w stanie wykorzystać swój pełny potencjał.
„No dobra, przekonałaś mnie. Rozumiem, że nastawienie jest ważne i że jest ono silnie związane z poczuciem własnej wartości. Rozumiem też, że to właśnie nad tym powinnam pracować. Ale powiedz mi, w jaki sposób to zrobić?”
To bardzo dobre pytanie.
Widzisz, tak jak Ci pisałam, znalazłam pewne wspólne cechy, pewne punkty styku we wszystkich przestudiowanych przeze mnie teoriach. Zebrałam je i stworzyłam z nich jeden spójny system.
A że lubię proste, szybkie i konkretne rozwiązania, to wybrałam samą esencję.
Oczywiście nie mówię, że u każdego zadziała to tak samo.
W zależności od doświadczeń i punktu z jakiego zaczynasz, może to trwać krócej lub dłużej. Ale jeśli zastosujesz ten system u siebie, to z pewnością zobaczysz wymierne efekty (miałam klientki, które widziały rezultaty już nawet po 1 sesji).
Więc, jak wygląda ten system?
Rozpoznanie
Jeżeli chcesz w życiu coś zmienić, to najpierw musisz wiedzieć, co konkretnie chcesz zmienić. Inaczej będziesz szarpać się na wszystkie strony, niczym lis, który wpadł w ręce kłusowników.
Dlatego pierwszy etap to rozpoznanie własnych mechanizmów i schematów.
Musisz wiedzieć, które obszary Twojej samooceny są zaniżone oraz jakimi strategiami nieświadomie to rekompensujesz. Tylko wtedy będziesz mogła powstrzymać swoje automatyczne reakcje i zacząć świadomie nimi zarządzać.
Jeżeli nauczysz się rozpoznawać, w jaki sposób myślisz i zachowujesz się w określonych sytuacjach, to będziesz mogła zdecydować o swoich dalszych reakcjach.
A to oznacza, że przestaniesz powtarzać wciąż te same błędy i z pełną odpowiedzialnością przejmiesz ster nad swoim życiem.
Akceptacja
Następnym etapem jest akceptacja. Jest to fundamentalny krok na drodze do prawidłowego poczucia własnej wartości.
I choć większość z nas ma w sobie coś, czego nie lubi, co go drażni i czego chciałoby się pozbyć, to ważne jest, by nauczyć się to akceptować.
W przeciwnym wypadku zachowujesz się jak mucha, która wpadła w sieć pająka i z każdym szarpnięciem coraz bardziej się wplątuje. Chciałaby sobie pomóc, ale niestety coraz bardziej sobie utrudnia.
Podobnie jest z nami.
Kiedy negujesz rzeczywistość nieświadomie wyzwalasz mechanizmy obronne, które podsycają Twój strach i paraliżują działanie. Dlatego nie jesteś w stanie wyplątać się z zaistniałej sytuacji.
Potrzebujesz więc przestać walczyć z rzeczywistością, zaufać swoim możliwościom i dopiero wtedy całą swoją uwagę skierować na rozwiązanie.
Przekonania
Każdego dnia do naszego mózgu dociera około 100 miliardów bitów informacji na sekundę, ale nasz świadomy umysł może przetworzyć zaledwie ułamek z nich (około 20 do 120 bitów!).
Oznacza to, że w większości naszych działań sterują nami nieświadome programy.
Około 70% z nich, to programy ograniczające, które powodują, że nieświadomie sabotujesz swoje działania.
Zanim osiągniesz 17 lat, słyszysz słowa “nie możesz” średnio 150 000 razy. Nie ma się więc, co dziwić, że tak trudno Ci teraz uwierzyć w siebie.
Kiedy przez długi czas myślisz o jakiejś rzeczy w określony sposób, to w końcu wchodzi Ci to w nawyk myślowy. A taki ciągle powtarzany nawyk staje się Twoim przekonaniem.
Oznacza to, że Twoje nieświadome programy oparte są o Twoje przekonania. A jeśli są to przekonania dotyczące bezpośrednio Ciebie, to (już pewnie się domyślasz) stają się one wyjątkowo silne.
Dlatego, żeby poczuć się w pełni wartościowa i wpłynąć na swoje zachowania, musisz zmienić swoje ograniczające przekonania.
A w szczególności przekonania o sobie samej.
Integracja emocjonalna
Zabrakło by mi palców, gdybym chciała zliczyć, ile razy słyszałam stwierdzenie: “ja to wiem, ale tego nie czuję”.
Wiele kobiet, które zaczyna pracować nad własnym rozwojem potrafi naprawdę wiele przyjąć na logikę. Problem polega na tym, że nie zawsze idą za tym uczucia.
Skąd się to bierze?
Odpowiedź jest prosta: mamy bowiem dwa umysły (racjonalny i emocjonalny).
I to nie w sensie metaforycznym, ale w sensie dosłownym.
W większości sytuacji umysły te doskonale ze sobą współpracują, ale gdy ogarnia nas fala namiętności lub poczucie zagrożenia, to równowaga ta przestaje istnieć i przewagę zdobywa umysł emocjonalny.
Dlatego tak często pomimo iż “wiesz”, nie potrafisz tego “poczuć” i odpowiednio się zachować.
Potrzebujesz więc nauczyć się integrować to, co “wiesz i rozumiesz”, z tym co “czujesz”. Wtedy będziesz w stanie świadomie zarządzać swoimi emocjami, no i oczywiście sobą.
Doświadczenie i działanie
Powiedzmy sobie szczerze: nie wystarczy tylko pozytywnie myśleć, a potem siedzieć i czekać, aż coś do nas spłynie. Trzeba też zacząć działać.
Nasz mózg najszybciej uczy się przez doświadczenia, ponieważ to one pozostawiają w nim trwałe ślady neuronalne.
Z każdym powtórzonym doświadczeniem te ślady są coraz głębsze. A im głębsze ślady, tym mocniej wierzysz w swoje przekonania dotyczące tego doświadczenia.
I tu koło się zamyka.
Aby trwale wzmocnić poczucie własnej wartości nie wystarczy tylko myśleć o sobie, jak o osobie wartościowej, trzeba się też tak zachowywać i doświadczać tego w swoim życiu.
A kiedy już to wiesz, czujesz i doświadczasz, to wtedy nie ma dla Ciebie ograniczeń, bo przestaje Tobą rządzić strach i odkrywasz swój pełny potencjał.
“Ok Iwona, wszystko to rozumiem. Ale tego jest tak dużo, że nie wiem jak się za to zabrać. Przecież to zajmie wieki!.”
Być może w tym momencie przeraża Cię ogrom działań, które trzeba wykonać, żeby wzmocnić poczucie własnej wartości i zmienić nastawienie.
Możesz też obawiać się, że sobie nie poradzisz, że to ciężka praca, która zajmie kupę czasu.
Ja sama potrzebowałam około 10 lat, żeby do tego wszystkiego dojść.
Ale zauważ: u Ciebie nie musi to trwać aż tak długo.
Nie musisz być z tym wszystkim sama, szukać po omacku i błądzić, jak dziecko we mgle. Możesz skorzystać z mojego doświadczenia, sprawdzonego systemu, który działa i znacznie przyśpieszyć ten proces.
I tak. To wymaga czasu.
Nie ma się co oszukiwać.
Nie zmienisz w 5 minut schematów, które budowały się w Twoim umyśle przez lata.
Ale pamiętaj, cokolwiek zrobisz, czas i tak upłynie.
Możesz dalej żyć tak jak żyjesz, robić to co robisz, patrzeć jak czas mija i ucieka Ci przez palce. Za 5 lat spojrzysz na swoje życie i stwierdzisz: wszystko jest takie same (albo nawet i gorsze!).
Możesz też zacząć działać i krok po kroku zmieniać swoją przyszłość. Zanim się obejrzysz minie 5 lat, a Ty obudzisz się w nowej lepszej rzeczywistości.
Cokolwiek zdecydujesz, pamiętaj o ZŁOTEJ ZASADZIE:
Twoje wyniki zależą od Twojego zachowania, a Twoje zachowanie od Twojego nastawienia.
Dlatego Twoje życie może się zmienić tylko tyle, na ile sama zdecydujesz się je zmienić!
Jeżeli więc podejmiesz decyzję i zainwestujesz czas, by zmienić swoje nastawienie, to zanim się obejrzysz zobaczysz w swoim życiu pożądane rezultaty.
Praca nad sobą i poczuciem własnej wartości wymaga czasu.
Ale jest to inwestycja, z której korzystasz przez lata.
A nawet więcej – korzystasz z niej przez całe życie.
Jest to więc inwestycja, która daje niewiarygodny zwrot.
I z całą pewnością jest to najlepsza inwestycja, jakiej człowiek może dokonać w życiu.
Nie mam co do tego żadnych wątpliwości!
Zresztą, nie musisz wierzyć mi na słowo.
Zobacz sama, co mówią kobiety, które już tego doświadczyły
Zgłosiłam się do Pani Iwony, ponieważ w moim życiu osobistym zaczął panować chaos. Ciągła praca i brak czasu dla siebie i bliskich – to był mój największy problem.
Większość wolnych chwil przeznaczałam na aktywności, które w żaden sposób mnie nie rozwijały, a czas przelatywał przez palce.
Nasze spotkania i rozmowy uświadomiły mi jak bardzo mi to przeszkadza, a jednocześnie nic z tym nie robię.
Najbardziej w sesjach podobało mi się to, że Pani Iwona nie daje gotowych rozwiązań tylko wydobywa z nas to, o czym marzymy, co bardzo chcemy zrobić – ale coś nam w tym przeszkadza.
W moim przypadku wydobycie moich pragnień przerodziło się w działanie i walkę o siebie i swój rozwój.
Po zakończeniu spotkań mam więcej energii, czuję się spełniona, lepiej wyglądam i czuję się ze sobą dobrze. To było moim celem i osiągnęłam go dzięki Pani Iwonie, która jest wybitnym słuchaczem, nie ocenia i motywuje do działania.
Zyskałam wiele cennych wskazówek jak organizować swój czas i wcielam je w życie każdego dnia.
Polecam
Jako raczkująca w świecie biznesu mama czułam, że na swej głowie mam zbyt wiele. Codzienne obowiązki zawodowe i domowe dawały mi się we znaki, co odbijało się również na moich relacjach z dzieckiem oraz bliskimi.
Pracując nad sobą pod pieczą Iwony zaczęłam odnajdywać pokłady energii, czasu oraz samokontroli z okresu, kiedy nie miałam żadnych zobowiązań. Iwona pomogła mi wcielić je w życie, które obecnie prowadzę.
Stałam się bardziej zorganizowana. Dzisiaj dopinam każdego dnia wszystko, co sobie zaplanuję. Czuję się spokojniejsza, zrelaksowana, co przekłada się na poprawę relacji z bliskimi.
Dzięki zadaniom, które postawiła przede mną Iwona wyrobiłam w sobie odpowiednie nawyki. Dzięki trafnym pytaniom z każdą sesją zaczynałam inaczej spoglądać na sytuacje, którymi zaskakuje mnie życie. Nauczyłam się odpowiednio je analizować i przekonałam się, że bardzo sprawnie potrafię się wśród nich poruszać.
Dzięki naszym “spotkaniom” przemiana zaszła we mnie zdecydowanie szybciej. W końcu zaczęłam osiągać to, czego pragnę i nie tracę przy tym głowy.
Po niemal 3 miesiącach wspólnej pracy moje życie wygląda właśnie tak, jak tego chciałam.
Polecam z całego serca. Iwona to osoba w pełni profesjonalna. Fachowa pomoc, prawdziwe wsparcie, pełne zrozumienie.
Po spotkaniach z nią poukładałam swój świat zewnętrzny i przede wszystkim wewnętrzny.
I najważniejsze……. mam więcej czasu dla siebie.
Sesje coachingowe pomogły mi zwiększyć swoją pewność siebie. Zauważyć swoje mocne strony oraz swoją wyjątkowość. Iwonę uważam, za sympatyczną, ciepłą i przede wszystkim profesjonalną coach!
Jeśli zależy Ci na znalezieniu rozwiązań i osiągnięciu swoich celów zarówno prywatnych jak i zawodowych, a nie rozpamiętywaniu przeszłości to szczerze polecam Iwonę Adamowicz!
Jeszcze raz dziękuję Ci Iwono za każde spotkanie on-line, wsparcie, pomoc i dobre słowo!!!
Jeżeli chciałabyś przyśpieszyć swoje efekty i przejść przez ten proces razem ze mną, to wypełnij formularz poniżej i umów się ze mną na konsultację.
Podczas konsultacji przyjrzę się dokładnie Twojej sytuacji oraz obszarom, w których nieświadomie się blokujesz.
Sprawdzimy, jakimi przekonaniami się kierujesz i co uniemożliwia Ci osiąganie swoich celów.
Określimy też, co możesz zrobić, by wzmocnić poczucie własnej wartości i podsycać w sobie odpowiednie nastawienie.
Na koniec omówimy najkorzystniejszy dla Ciebie zakres mojego wsparcia i ustalimy dalszy plan działania.
A wszystko to po to, byś jak najszybciej mogła cieszyć się z własnych sukcesów i prowadzić życie jakiego pragniesz (i na jakie zasługujesz!).
WAŻNE: Pomimo, iż na każdym spotkaniu jestem maksymalnie zaangażowana, nie jestem w stanie rozwiązać całkowicie Twoich problemów w 45 minut (czas konsultacji). Dlatego konsultacja to pierwszy krok do Twojej zmiany. Podczas spotkania otrzymasz ode mnie odpowiedzi i wskazówki, jednak wymagana będzie dalsza praca. Jeżeli zdecydujesz się, by wykonać ją razem ze mną, na koniec spotkania porozmawiamy o warunkach i zakresie mojego dalszego wsparcia.
Konsultacja wiąże się z opłatą w wysokości 250 zł.
Takie rozwiązanie gwarantuje wysokie zaangażowanie każdej ze stron.
Po wypełnieniu formularza i kliknięciu przycisku WYŚLIJ zostaniesz przekierowana na stronę, gdzie znajdziesz link do płatności. Kliknij w niego i opłać zamówienie, dzięki czemu dokończysz proces rezerwacji.
W ciągu 5 dni roboczych (od otrzymania informacji o wpłacie) skontaktuję się z Tobą mailowo, aby ustalić dogodny dla nas termin rozmowy (videorozmowa przez aplikację Google Meet lub Zoom).






